A A A
XIV NIEDZIELA ZWYKŁA – 28.06.2026 r.

Z Ewangelii wg św. Mateusza

W owym czasie Jezus przemówił tymi słowami: Wysławiam Cię, Ojcze, Panie nieba i ziemi, że zakryłeś te rzeczy przed mądrymi i roztropnymi, a objawiłeś je prostaczkom. Tak, Ojcze, gdyż takie było Twoje upodobanie. Wszystko przekazał Mi Ojciec mój. Nikt też nie zna Syna, tylko Ojciec, ani Ojca nikt nie zna, tylko Syn, i ten, komu Syn zechce objawić. Przyjdźcie do Mnie wszyscy, którzy utrudzeni i obciążeni jesteście, a Ja was pokrzepię. Weźcie moje jarzmo na siebie i uczcie się ode Mnie, bo jestem cichy i pokorny sercem, a znajdziecie ukojenie dla dusz waszych. Albowiem jarzmo moje jest słodkie, a moje brzemię lekkie.

 

Rozważanie

Największym ciężarem nie jest krzyż. Największym ciężarem jest dźwiganie go bez Tego, który chce nieść go razem z tobą.

Są ludzie, którzy od lat próbują być silni.

Silni dla wszystkich.

Silni w domu.

Silni w pracy.

Silni w cierpieniu.

Silni nawet wtedy, gdy w środku wszystko się rozpada.

Aż w końcu nie mają już siły nawet udawać.

I właśnie do takich ludzi Jezus mówi:

„Przyjdźcie do Mnie wszyscy, którzy utrudzeni i obciążeni jesteście.”

Nie mówi:

„Najpierw się pozbierajcie.”

Nie mówi:

„Najpierw naprawcie swoje życie.”

Nie mówi:

„Najpierw stańcie się lepsi.”

Mówi tylko:

„Przyjdźcie.”

To niezwykłe.

Bo człowiek często myśli, że do Boga trzeba przyjść dopiero wtedy, gdy wszystko sobie poukłada.

A Jezus mówi dokładnie odwrotnie.

Przyjdź taki, jaki jesteś.

Nie po to, żeby takim pozostać.

Ale po to, żeby pozwolić Mu przemienić swoje serce.

Ze swoim zmęczeniem.

Ze swoim grzechem.

Ze swoim lękiem.

Ze swoim bałaganem.

Bo Bóg nie kocha człowieka dopiero wtedy, gdy ten stanie się święty.

To Jego miłość przemienia człowieka.

Potem Jezus wypowiada słowa, które na pierwszy rzut oka mogą zaskakiwać:

„Weźcie na siebie moje jarzmo.”

Czy to nie jest sprzeczność?

Najpierw zaprasza utrudzonych do odpoczynku.

A chwilę później mówi o jarzmie.

Tylko że Jezus nie obiecuje życia bez ciężarów.

Obiecuje, że od tej chwili nie będziesz ich dźwigał sam.

Bo są ciężary, które przygniatają człowieka.

I są takie, które prowadzą do życia.

Jarzmo Jezusa to życie z Nim.

To zaufanie Jego słowu.

To pozwolenie, by prowadził nawet wtedy, gdy nie wszystko rozumiemy.

Ta droga kosztuje.

Przebaczenie kosztuje.

Wierność kosztuje.

Uczciwość kosztuje.

Miłość kosztuje.

Ale są to ciężary, które nie odbierają życia.

One uczą kochać.

Największy paradoks polega na tym, że człowiek najczęściej nie męczy się dlatego, że idzie za Jezusem.

Męczy się dlatego, że próbuje przejść przez życie bez Niego.

Dlatego Jezus mówi:

„Moje jarzmo jest słodkie, a moje brzemię lekkie.”

Nie dlatego, że z Nim znikną wszystkie problemy.

Ale dlatego, że już nie będziesz ich dźwigał samotnie.

I może właśnie tego najbardziej potrzebuje dziś nasze serce.

Nie większej siły.

Nie większej kontroli.

Nie życia bez cierpienia.

Ale odwagi, żeby przestać udawać, że wszystko zależy od nas.

Bo wiara zaczyna się wtedy, gdy człowiek przestaje mówić:

„Poradzę sobie sam.”

I odważy się powiedzieć:

„Jezu, bez Ciebie już nie potrafię.”

   Klara Zawadzka