A A A
XVIII NIEDZIELA ZWYKŁA –02.08.2026 r.

Z Ewangelii wg św. Mateusza

Gdy Jezus usłyszał o śmierci Jana Chrzciciela, oddalił się stamtąd łodzią na pustkowie, osobno. Lecz tłumy zwiedziały się o tym i z miast poszły za Nim pieszo. Gdy wysiadł, ujrzał wielki tłum. Zlitował się nad nimi i uzdrowił ich chorych. A gdy nastał wieczór, przystąpili do Niego uczniowie i rzekli: "Miejsce to jest pustkowiem i pora już późna. Każ więc rozejść się tłumom: niech idą do wsi i zakupią sobie żywności". Lecz Jezus im odpowiedział: "Nie potrzebują odchodzić; wy dajcie im jeść!" Odpowiedzieli Mu: "Nie mamy tu nic prócz pięciu chlebów i dwóch ryb". On rzekł: "Przynieście Mi je tutaj". Kazał tłumom usiąść na trawie, następnie wziąwszy pięć chlebów i dwie ryby, spojrzał w niebo, odmówił błogosławieństwo i połamawszy chleby, dał je uczniom, uczniowie zaś tłumom. Jedli wszyscy do syta, a z tego, co pozostało, zebrano dwanaście pełnych koszy ułomków. Tych zaś, którzy jedli, było około pięciu tysięcy mężczyzn, nie licząc kobiet i dzieci.

Rozważanie

Największym kłamstwem, jakie człowiek powtarza sobie każdego dnia, jest: „To, co mam, nie wystarczy.”

Jezus oddala się na miejsce pustynne.

Chce pobyć sam.

To chwila po śmierci Jana Chrzciciela.

A jednak tłumy idą za Nim.

Ewangelia mówi jedno krótkie zdanie:

„Ulitował się nad nimi.”

Bóg nie przechodzi obojętnie obok ludzkiego cierpienia. Miłosierdzie zawsze poprzedza cud.

Potem uczniowie proponują bardzo rozsądne rozwiązanie.

„Odpraw tłumy.”

Nie dlatego, że są źli.

Po prostu patrzą na rzeczywistość.

Pięć chlebów.

Dwie ryby.

Tysiące ludzi.

To się nie może udać.

I właśnie wtedy Jezus wypowiada słowa, które zmieniają całą historię:

„Wy dajcie im jeść.”

To brzmi niemal niemożliwie.

Bo człowiek odruchowo patrzy na to, czego mu brakuje.

Za mało siły.

Za mało pieniędzy.

Za mało wiary.

Za mało odwagi.

Jezus najpierw pyta o to, co już jest w twoich rękach.

Bo Bóg nie zaczyna od naszych braków.

Zaczyna od tego, co Mu oddamy.

Pięć chlebów w rękach uczniów nie mogło nakarmić tłumu.

Ale pięć chlebów oddanych Jezusowi stało się cudem.

Tak jest również z naszym życiem.

To, co zatrzymujemy tylko dla siebie, bardzo szybko okazuje się za małe. To, co oddajemy Bogu, On potrafi pomnożyć.

Na końcu zostaje jeszcze dwanaście koszów ułomków.

Więcej niż było na początku.

Tak działa Bóg.

Nie tylko daje to, czego sami nie potrafimy osiągnąć. Potrafi uczynić znacznie więcej, niż jesteśmy w stanie sobie wyobrazić.

Ten cud zapowiada jeszcze większy dar.

Chrystusa, który sam stanie się Chlebem dla świata.

I może właśnie o to chodzi w tej Ewangelii.

Nie pytaj dziś Boga, dlaczego dał ci tak mało.

Zapytaj raczej:

Czy to, co mam, już naprawdę oddałem w Jego ręce?

Bo największe cuda nie zaczynają się wtedy, gdy człowiek ma dużo.

Zaczynają się wtedy, gdy człowiek odważy się oddać Bogu wszystko, co ma, choć wydaje mu się, że to tak niewiele.

 

Klara Zawadzka